![]()
czy ty też jesteś dada?
22|1 [10]
12|11 Twój ruch [3]
Boże litościwy, gdyby ten bieg dziejów, co ruszył z posad mógł nagle stanąć...
A: Znowu skułeś mordę czy to po prostu zimowe doły?
18|1 [10]
01|02 Twój ruch [2]
zdecydowanie łatwiej mi pisać o tym, jak jest chujowo i dramatycznie, resztę można starannie przemilczeć. nawet fakt, że przed tygodniem przyjechał wieczorem oddać miskę [jaką znowu miskę?!] i rano pojechał do pracy. po śniadaniu.
czasem tylko na krótko przed snem dopada mnie jaskółczy niepokój o naszą przyszłość, ale też to wszystko, co działo się przez ostatnich parę tygodni i kiedy demony powrócą. boję się, że kiedyś przekonamy się, jak bardzo byliśmy w błędzie.
12|1 [10]
15|39 Twój ruch [3]
na własne życzenie nie mam planów na najbliższe wieczory; pozbywam się ludzi z niesłychaną łatwością i drażni mnie, gdy ktoś sobie o mnie nagle przypomina i proponuje coś zupełnie niezobowiązującego.
czasami wyobrażam sobie, że już umarłem i zastanawiam się, jak bardzo świat się przez to nie zmienia, bo przecież z nami czy bez nas te noce i dnie jednakowo mijają, a do tego umrzeć jest znacznie wygodniej.
back to black
6|1 [10]
22|18 Twój ruch [3]
na chwilę przed snem myślę o wiośnie, która nie nadejdzie. o ludziach nie myślę chyba wcale, czasem tylko przypomni mi się jakiś skatalogowany przed laty zapach i od nowa dochodzę do wniosku, że nic mnie już w życiu dobrego nie spotka.
5|1 [10]
09|35 Twój ruch [0]
mam słabość do przegranych spraw.
2|1 [10]
19|52 Twój ruch [6]
jestem wybitny, co tu ukrywać. choć nawet nie jesteśmy z grudniem parą, już zdążyliśmy się posprzeczać. i, w co z pewnością trudno uwierzyć, nie ja tupnąłem nóżką.
2|1 [10]
13|53 Twój ruch [2]
osiemnasta randka i coś - wreszcie przełom. skończył się grudzień więc mówimy sobie czułe pa i spierdalaj.
na styczeń planów żadnych.
30|12 [09]
10|39 Twój ruch [4]
w pociągu zamarzło światło, osiemnaście godzin czarnej dupy. o 23 ktoś po ciemku zaczął smażyć płucka i inne świńskie wątroby na starym łoju. gdybym wcześniej wiedział, że całą podróż przedział będzie jedynie do mojej dyspozycji, kupiłbym flaszkę, bo absyntu jakoś mi się nie uśmiechało rozpijać. po północy weszła ukraińska celniczka i świecąc latarką po oczach krzyczała, że mam fałszywy paszport, że jestem przemytnikiem, szpiegiem i rewolucjonistą. o drugiej wszedł polski strażnik graniczny, uśmiechnął się, ukłonił i zażartował. witamy w unii europejskiej. na moją sugestię o rewizji osobistej uśmiechnął się jedynie i stwierdził, że mu nie wolno, bo mam paszport dyplomatyczny.
w warszawie powiało europą i ciężką depresją. wbrew wcześniejszym postanowieniom rozklejam się pod drzwiami do mieszkania i już chcę uciekać od tych wszystkich spraw, kłopotów i koszmarów.
psychopata mnie wychujał, był szybszy ode mnie i to jest straszne. grudzień się kończy, napijmy się z tej okazji.
28|12 [09]
17|24 Twój ruch [2]
dzisiaj spadł śnieg, jutro wyjeżdżam, pojutrze będę w kraju.
lubię to miasto, ale jakaś siła mnie ciągnie do warszawy i na samą myśl o niej odczuwam dziwne ciepło, które zdarza się tylko przed pierwszą randką i skokiem z wysoka do wody. może po prostu wiem już, gdzie moje miejsce.
czeka mnie wiele spotkań, planów, wspólnie obalonych flaszek, nowe książki, płyty, znajomości i czekają ludzie, bez których jestem karpiem z wbitym w kark widelcem.
26|12 [09]
13|07 Twój ruch [4]
jakiś niebywale sprytny ukraiński umysł postanowił między ścianą kamienicy a moim balkonem zamontowac przecudnej urody blachę. po co to nie wiem, ale od trzech dni nieustannie w tę blachę napierdala topniejący śnieg.
w dzień i w nocy.